Turystyczna atrakcja
Zgodnie z interpretacją Deana MacCannella „istotą atrakcji turystycznej jest to, że pewien widok zostaje przedstawiony turyście, który umie go rozpoznać i zinterpretować. Dokonuje się tego dzięki opatrzeniu tego widoku oznacznikiem…”. Ponadto „zwiedzanie dopełnia się wówczas, gdy turysta rozpoznaje atrakcję – a owo rozpoznanie wpisuje się w biograficzną sekwencję zwiedzania”, czyli, zakładając, iż sytuacja turystyczna jest sytuacją komunikacyjną, ciąg obserwowanych i przeżywanych obiektów winien być spójny w sensie poznawczym, to znaczy, w ludzkim języku, zrozumiały w ramach dotychczasowego doświadczenia.
W związku z tym pojawia się pytanie, jak należy zinterpretować sytuację, w której kontekst znaczeniowy atrakcji turystycznej jest mylący, a nawet przeczący jej istocie? Czy taki znak należy w dalszym ciągu traktować jako atrakcję turystyczną, czy też powinno się przyjąć inną kategoryzację badanego przedmiotu?
Giacomo
„Najlepši zalazak sunca na svijetu” („Najpiękniejszy zachód Słońca na świecie” – chorw.) – oznajmia baner na skalistej plaży znajdującej się niedaleko Bale, małego miasteczka na chorwackim wybrzeżu Istrii.
Według dołączonej tabliczki słowa te padły z ust Giacoma Girolama Casanovy, który kilkakrotnie odwiedził to miejsce pod koniec pierwszej połowy XVIII wieku. Slogan reklamowy, powtórzony w językach włoskim i angielskim, znajduje się naprzeciwko olbrzymiego kompleksu turystycznego, rozciągniętego wzdłuż wybrzeża – pełnego restauracji, sklepów, no i oczywiście turystów, spędzających wakacje w wynajętych domkach lub przywiezionych ze sobą kempingowych przyczepach letników.
Maria Curie
Nieco dalej, mniej więcej w połowie piaszczystego i długiego na sześć kilometrów, a wiodącego z morza do miasteczka traktu, znajduje się pomnik Marie Curie. Zgodnie z okolicznościową tabliczką postawiono go niedawno, w 2016 roku. Informuje – wyłącznie w języku angielskim – o dwóch nagrodach Nobla oraz powodach jej przyznania.

Forma budowli – dwa prostopadłe, połączone ze sobą bloki – jak również płytko wykute, imitujące terakotę i glazurę wycięcia inskrypcje, upodabnia ją do nagrobka lub, co gorsza, pozostałości po publicznym szalecie. Konstrukcję umieszczono na poboczu. Nie informuje o niej żaden drogowskaz ani zatoczka. Ponadto materiał, z którego została wykonana – kolorem i fakturą przypomina gips – oraz wielkość zastosowanego liternictwa czyni ją mało widoczną i niezrozumiałą z punktu widzenia przejeżdżających kierowców (ze względu na ukształtowanie terenu, odległość oraz temperatury panujące w sezonie letnim, droga jest rzadko wykorzystywana przez pieszych).
Celowa bezcelowość
W przypadku hasła reklamowego wszystko jest czytelne i zrozumiałe. Choć sam znak nie jest turystyczną atrakcją, ma charakter uzupełniający, informacyjny. Pełni funkcję wspomnianego oznacznika. Wiąże publiczne miejsce ze sławną postacią, i co za tym idzie, podnosi handlową wartość okolicy za pomocą historyczno-kulturowego kontekstu.
Zrozumienie drugiego artefaktu nie jest już takie proste. Mimo ciężaru semantycznego (hołd złożony słynnej naukowczyni), zadziwia wyraźna „nieczytelność” i anonimowość „dzieła”. Pozostawia wrażenie przypadku lub kompletnego braku rozeznania w panujących na miejscu warunkach. Co prawda bliski kontakt z kompozycją pozwala na zmaterializowanie jej podstawowego znaczenia, jednak ogólny kontekst, umiejscowienie oraz brak jakichkolwiek odniesień do otoczenia prowadzą do konfuzji lub, co miało miejsce w przypadku piszącego, zakwestionowania turystycznej wartości dzieła. Poza tym pomnik ten trudno dopisać do „biograficznej sekwencji zwiedzania” okolicy – poza tym bezludnej i nieuczęszczanej – co zdaje się ograniczać interpretację zgodną ze wskazówkami Deana MacCannella do minimum.
Czy w związku z tym należy ten artefakt potraktować jako krajobrazowy performance, nieudaną próbę ożywienia szarej i spalonej słońcem przestrzeni, czy też jako niezbyt przemyślane dążenie do urynkowienia porzuconej części drogi?
Wobec braku jakichkolwiek innych przesłanek (próba uzyskania informacji od okolicznych rolników skończyła się niepowodzeniem), rozwiązanie tego problemu zdaje się być równie niewykonalne, co potwierdzenie legendy o miłosnych podbojach kawalera de Seingalt w pałacu rodzin Soardów i Bembów w pobliskim Bale.
Wszystkie cytaty za: Anna Wieczorkiewicz, Apetyt turysty. O doświadczeniu świata w podróży. UNIVERSITAS 2012.
